10.pdf
(
56 KB
)
Pobierz
<!DOCTYPE html PUBLIC "-//W3C//DTD HTML 4.01//EN" "http://www.w3.org/TR/html4/strict.dtd">
Mindy
Leżałam w łóżku i czytałam magazyn „Celebrity world”, aby zapomnieć jak bardzo
ośmieszyłam się przed społecznością college'u, kiedy nagle mój telefon zadzwonił.
I prawie go nie odebrałam. No bo szerze, jeśli Jess chce mi powiedzieć, że jest jej źle,
bo Lucjusz kupił jej, na przykład, solidny diadem ze złota zamiast z platyny, którą
chciała to mam ochotę krzyczeć tak głośno, że usłyszy mnie w Rumunii, nawet jeśli
połączenie zostanie przerwane.
Ale kiedy otworzyłam klapkę nie rozpoznałam numeru.
-Yeah?
-Buona Sera, Mindy Sue. - Było dużo zakłóceń na linii. A może to wiatr? Albo fale
w tle. - Ciao!
Uderzyłam się „Celebrity world” w głowę.
-O Boże, Raniero... Czemu dzwonisz? - oddaliłam telefon od ucha i znowu
sprawdziłam numer. - I z czyjego telefonu?
Mogłam usłyszeć jak Raniero uśmiecha się w ten swój spokojny sposób.
-Stoję z nogami w ciepłym piasku, oglądam najpiękniejszy zachód słońca,
z mnóstwem kolorów i myślę o tobie, ponieważ jesteś bardzo piękna i kolorowa, czyż
nie?
Totalnie zignorowałam ten komplement. I próbowałam, naprawdę ciężko, nie
wyobrażać sobie Raniero stojącego na plaży w jego oliwkowo-szarej piance do
surfowania powieszonej na jego biodrach, może z kilkoma kroplami wody na jego
szerokiej, muskularnej,nagiej, opalonej piersi. Ręka, w której trzyma telefon jest
zgięta, więc jego biceps jest idelany, bardzo wyrzeźbiony... silny, a jego zęby są takie
białe...
Nie, Mindy! Skup się na chacie w tle! W sposób w jaki jego zęby się zmieniają!
-Poważnie, Ronnie, masz nowy telefon? - spytałam, ponieważ to nie było w jego
stylu, mieć cokolwiek nowego. - Co z dziwacznym numerem?
-Nie wiem kogo to telefon. - powiedział. - Przechodziłem koło ręcznika, zobaczyłem
telefon, pomyślałem o tobie i zadzwoniłem.
Myślałam, że źle zrozumiałam – zawsze ciężko mu było z angielskim, a więc
przeszłość i teraźniejszość były po prostu wielkim galimatiasem. Usiadłam na łóżku.
-Co? To jak kradzież!
-Nie kradzież. - powiedział jakby był szalony. - Tylko pożyczyłem. Tak samo jak inni
mogą pożyczać ode mnie. To zbyt wiele, by się martwić co do kogo należy na tym
świecie. Ale jeśli to pozwoli ci się poczuć lepiej, to odłożę mango, które właśnie
kupiłem jako obiad na ręczniku.
Ponownie opadłam na łóżko. Oczywiście, nie mógł kupić nowego telefonu. To był
cud, że wydał 45 centów na mango, nawet mimo tego, że jego rodzina ma gazilion
dolarów.
-Poważnie, Raniero, nie obchodzi mnie czy wyrzucisz mango. Miałam naprawdę
kiepski dzień, więc dlaczego po prostu mi nie powiesz czego chcesz?
-Nic nie chcę. - wykorzystywał minuty kogoś obcego na jeszcze więcej filozofii.
xlovexsickx
Mogłam go sobie wyobrazić, wzruszającego tymi szerokimi, nagimi ramionami. - Po
prostu myślałem o tobie i zadzwoniłem. - Mogłam także sobie wyobrazić jego szaro-
zielone oczy stające się co raz bardziej smutne, kiedy daje mi trochę litości. - Przykro
mi słyszeć, że jesteś nieszczęśliwa. Jest coś co mogę zrobić aby ci pomóc?
-Nie! - ponownie usiadłam i skrzyżowałam nogi. - Nie, chyba, że potrafisz naprawić
mój mózg w ciągu dwóch dni, zanim obleję egzamin na uczelni!
Naprawdę zamilkł. Słyszałam wiatr. Potem powiedział:
-Uważam, że twój mózg jest perfetto, Mindy Sue. Po prostu idealny. I myślę, że
będziesz szczęśliwa opuszczając szkołe, ponieważ nie wierzę, żeby kiedykolwiek
twoim marzeniem było chodzenie do niej.
-Nie wiesz jakie mam marzenia. - powiedziałam, co raz bardziej wściekła na niego.
Może moim marzeniem było mieć chłopaka, który przynajmniej będzie miał pracę,
jeśli nie będzie wykorzystywał swojego funduszu powierniczego i który stanie
w mojej obronie, kiedy będę tego potrzebować i który chociaż zaproponuje mi
ugryzienie, nawet jeśli tego nie chcę, ponieważ oznacza to zobowiązanie do
krwiopijców. - W ogóle nie znasz moich marzeń!
-Być może nie. - tu ponownie wzruszył ramionami. Zawsze wzruszał swoimi
gorącymi, płowymi ramionami. - Ale myślę, że chciałabyś być stylistką od włosów.
-Yeah, jak te od gwiazd. - mówiłam mu to milion razy. - Ale to głupia fantazja, która
się nie spełni. Jeśli pójdę tutaj do jakiejś kulawej szkoły skończę na strzyżeniu
włosów w MasterCuts w centrum handlowym, pracując nad krzyczącymi małymi
dziećmi i nigdy nie spotkam przyzwoitego faceta z przyszłością, co mogłoby się
zdarzyć, gdybym skończyła college!
O Boże. To wszystko wyszło źle. Nie chciałam go skrzywdzić, ponieważ w wielu
aspektach był porządnym facetem. Był słodki. Za słodki...
Ale jak zwykle, Ronniego wcale nie obchodziło to, że go odpycham albo mówię
o innych facetach.
-Chciałabyś tutaj przyjechać? - Ponownie usłyszałam jak się uśmiecha. - Jest tu
słońce i zawsze pokój dla ciebie – choć może nie dla wszystkich twoich butów!
I jestem pewien, że znajdziesz sobie tu piękną szkołę, bardzo blisko osób, które
chcesz spotkać.
Co mogłam na to odpowiedzieć?
Oczywiście, że chciałam pójść do znanej na całym świecie Ashton Academy of
Aesthetics w Hollywood, w której uczył się prawie każdy stylista gwiazd, ale nie
mam pieniędzy, żeby dostać się do Kalifornii, nie mówiąc już o płaceniu czesnego,
jeśli dostanę się do szkoły. Nie byłoby mnie nawet stać żeby kupić mango na lunch!
I kiedy bym tam była, on prawdopodobnie od razu poszedłby do Tahiti, jak zawsze
mówił.
Nie, jeśli miałam gdziekolwiek podróżować, to do Jess, ponieważ ona ma bogatego
męża, który za wszystko zapłaci.
-Melindo, jesteś tam? - zapytał Ronnie. - Rozważasz moją propozycję, tak?
Nie odpowiedziałam mu, ponieważ „rozważałam” i nagle zdałam sobie sprawę, że
Roniero nie pojedzie do Rumunii, ponieważ z pewnych powodów nie lubił tego
xlovexsickx
kraju. „Jest zbyt zimny dla mnie” - tak kiedyś mi powiedział, „O wiele za zimny
i zdradliwy”.
Chodziło o coś więcej niż tylko lód, śnieg i złe drogi. Prawie oblałam angielski
w liceum i niezbyt łapałam metafory i inne takie rzeczy jak Jess i Lucjusz, ale
wystarczyło mi tylko jego spojrzenie, by wiedzieć, że kiedy mówił, że ten kraj jest
dla niego zbyt „zimny”, nie chodziło mu tylko o pogodę.
-Um, w sumie właśnie myślałam o odwiedzeniu Jess. - w końcu powiedziałam. -
Ferie zaczną się za kilka dni, a ona zaproponowała mi, żebym przyleciała.
Słyszałam wiatr i fale przez jakieś piętnaście minut – biedny właściciel telefonu,
wszystkie jego minuty zostaną zmarnowane – a potem po raz pierwszy od czasu
kiedy poznałam Ronniego usłyszłam go naprawdę, naprawdę nieszczęśliwego.
-Miałem nadzieję, że nie będziesz chciała.
-Cóż, myślę, że chcę. - prawie podjęłam decyzję w tamtej chwili. Musiałam odciąć tę
rzecz między nami. Rzecz, która trzymała mnie przy rozmowie i przy wyobrażeniu
o świecie bezdobmnych, bezrobotnych ludzi bez ambicji, o New Agey,
o długowłosym nieumarłym facecie. Wampir, którego największym błędem było
wzruszenie ramionami, kiedy mu powiedziałam „Nie sądzę, że to się uda Ronnie.”.
Wiedziałam, że on nie wierzy w walki i miał rękę pełną peace'owskich tatuaży, żeby
to udowodnić. Ale czy nie mógłby przynajmniej trochę powalczyć o mnie?
Zaoferować, że się zmieni, tylko trochę?
-Muszę iść. - powiedziałam mu.
Ostatnią rzeczą, którą usłyszałam przed rozłączeniem był głos wampira stojącego na
plaży przy zachodzie słońca:
-Bardzo cię kocham, Mindy Sue.
Cisnęłam komórkę pod poduszkę, jakbym mogła zgasić te słowa, które nic nie
znaczyły. Raniero kochał wszystkich i wszystko. Nawet robaki, których nie chciał
zabić, jeśli czołgały się po tobie w tym obrzydliwym mieszkaniu w Lancaster,
w którym mieszkał przez jakiś czas.
Gdybym naprawdę była wyjątkowa to chciałby dla mnie walczyć walczyć i się
zmienić.
GŁUPI, GŁUPI WŁOSKI WAMPIR!
xlovexsickx
Plik z chomika:
elo777666
Inne pliki z tego folderu:
21.pdf
(52 KB)
Anastazja20.pdf
(45 KB)
19.pdf
(46 KB)
18.pdf
(50 KB)
17.pdf
(51 KB)
Inne foldery tego chomika:
01 - Dziewczyny z Hex Hall
1-800-jeśli-widziałeś-zadzwoń
Bale maturalne z piekła rodem
Chłopak z sąsiedztwa
Christine Feehan - Mroczna seria
Zgłoś jeśli
naruszono regulamin