Intermiś
Izabela Degórska
Występują:
Mały Miś
Tata Miś
Nietoperz
Lisica
Zajączek
Zając
oraz sześć zajączków
Wiewiórka i Wiewióreczka
Ul. Kraszewskiego 1d, 70-845 Szczecin
Tel. 091-4601010, e-mail: izadegorska@wp.pl, www.degorska.art.pl
Prolog.
Proscenium. Ogromny Nietoperz rozkłada czarny parasol, zakłada czarne okulary, czarne rękawiczki i otwiera drewnianą skrzynkę pełną sznureczków. Coś w niej sprawdza.
NIETOPERZ
Fy, fy, fy, fantastyczne miejsce! Dobra, kogo my tu mamy. Zające. Eee… kto by chciał zające. Jelenie. Nie. Zbyt pospolite. Fiefiórki. Odpada. Lisy. Eee, pefnie zapchlone. Misie. O! Misie są o key. Trendy. Sfłaszcza malutkie, okrąglutkie misiaczki, fy, fy, fy! Aż chciałoby się je schrupać! Ha!
Scena 1.
Wieczór. Jaskinia misiów. Tata Miś pokazuje Małemu Misiowi drewnianą skrzynkę, z której wystaje długi sznurek. Skrzynka stoi płaskim dnem do widowni, jak telewizor.
TATA MIŚ
Widzisz Michasiu? To nasz nowy intermiś. Tym sznurkiem płyną wszystkie informacje do misiów na całym świecie. Twój tata jest bardzo ważnym misiem, który wszystko wie o jagodach. O jagodach na całym świecie.
MAŁY MIŚ
Aha.
To najnowszy model, nowocześniejszego już nie ma. Spójrz na te sznureczki. Poczwórny splot.
Sznureczki jak sznureczki.
A obudowa? Dębina, trzykrotnie heblowana. Mocne, co?
Mały Miś ziewa.
Ty jakiś dziwny jesteś. Inne dzieci wszystko by dały, by móc chociaż chwilkę popatrzeć na intermisia, a ty… Powinieneś się wreszcie do niego przekonać. To twoja przyszłość. Jak będziesz duży, też będziesz godzinami siedział przy intermisiu.
Ja? A po co?
Syn tak ważnego misia jak ja, też kiedyś będzie ważnym misiem. Kto wie, może będziesz zarządzał, hmm… na przykład jeżynami? Taak, rynek jeżyn to jest to.
Przecież ja nie lubię jeżyn.
To nie ma nic do rzeczy. Globalny las, nowe perspektywy, to się liczy, a nie, czy lubisz jeżyny, czy nie. A tu wszystko masz na wyciągnięcie sznurka. No, a teraz już idź.
Ale obiecałeś…
Co znowu?
Że się ze mną pobawisz.
Ależ synku, jestem bardzo zajętym misiem. Kiedy indziej.
Tata Miś zajęty jest już pracą przy intermisiu. Zerka w skrzynkę i pociąga za sterczące z niej sznureczki. Kiedy to robi słychać nieprzyjemny dźwięk.
Tatusiu… Czy to prawda, co mówił pan Borsuk? No że ty wcale nie umiesz wspinać się po drzewie.
Co za bzdury! Wszystkie misie doskonale włażą po drzewach A twój tatuś – najlepiej.
Wiedziałem! Ale może jednak byłoby lepiej, gdybyś trochę poćwiczył. No wiesz, będzie cały las. Jakby co, to byłoby wstyd.
O czym ty znowu opowiadasz?
No, że będziesz się ścigał. (biega wokół drzewa) Z wiewiórką. Kto szybciej wlezie na czubek tej wielkiej sosny.
Na sam czubek?
Aha. Jutro. Cieszysz się?
Przecież jestem misiem. Misie ścigają się tylko z misiami. Z resztą po co miałbym się ścigać z wiewiórką?
No w tych zawodach. Będą wszyscy rodzice. W biegu na przełaj startują zające, w ścinaniu drzew – bobry, w kopaniu jam – borsuki, no a dla ciebie zostało tylko wspinanie.
A od kiedy to w szkole zmagają się rodzice?
Ależ tato, przecież to ty… ty wymyśliłeś.
Ja?!
No, na ostatniej wywiadówce. Żeby dorośli zaczęli te zawody…
Tata Miś osłupiały z trudnością sobie przypomina.
Żeby dać przykład… rozleniwionej… młodzieży… co woli… siedzieć… przy… przy…
Intermisiu.
Scena 2.
Misie zmierzają na polanę. Tata Miś ma łapę obwiązaną chustą, którą przedtem miał na szyi.
Taki obciach. Taki obciach!
Ależ synku, żaden obciach, po prostu wypadek. Drobny wypadek.
Takie rzeczy chodzą po misiach.
Ale pokibicuję innym rodzicom, no i najważniejsze, pokibicuję tobie.
Tylko dlaczego akurat teraz? Nigdy wcześniej nie miałeś z łapą kłopotów.
O, nie, bardzo często ją tłukłem. Tłukłem, skręcałem i nadwerężałem.
Nie zauważyłem.
Teraz nie zdarza mi się to tak często, ale w szkole… Oho, w szkole miałem to ciągle. Po prostu słaby nadgarstek.
Ale nadwerężyć go przy odganianiu muchy? Nie rozumiem.
Kiedy będziesz starszy, wtedy pojmiesz takie rzeczy. No, jesteśmy.
POLANA. Wkoło dorosłe zwierzęta z zabandażowanymi różnymi częściami ciała trzymają za łapki swoje pociechy. Jest pani Wiewiórka z zabandażowaną łapką i pan Zając o lasce. W formie są tylko Lisica z gwizdkiem na szyi i Nietoperz w czarnych okularach. Nietoperz ma rozłożony kramik z symulatorami gier i intermisiami – przenośnymi „komputerami”. Kryje się pod czarnym parasolem.
LISICA
(do Taty Misia) Baryła! Tak się cieszę, tak się cieszę! Kopa lat, no nie? Ale ci bęben urósł.
Tak jakby. No i dużo się zmieniło. Na przykład dziś mówią do mnie Niedźwiecki.
Ech, szkoła, młodość. To były czasy, co? Pamiętasz te gniazdo szerszeni? Ale się działo, co?
Hm… Michaś, idź do kolegów.
Kiedy to takie ciekawe!
To twój mały? Też taki pękaty. Wykapany tata, mogłam się domyślić. I na drzewo to też ledwo…
Michaś, no…!
Tak, tatko?
Przecież tu pełno kolegów. Co będziesz z dorosłymi się nudzić.
Ale ja wcale się nie nudzę. Wcale. Nareszcie coś ciekawego mogę usłyszeć. Tak rzadko mi opowiadasz o tym, jak byłeś mały.
O, twój tata to był niezły numer. Na przykład w trzeciej klasie…
To takie stare dzieje, naprawdę nie warto o tym mówisz. Trzeba żyć teraźniejszością. Weźmy chociażby dzisiejsze zawody.
Zawody? Nie wiem, czy coś z tego będzie. Toż to istny pogrom. Skąd te łamagi? Pożar lasu? Trzęsienie ziemi? Nie wiesz, stary, co się dzieje?
Tata Miś chowa zabandażowaną łapę za siebie.
Eee. Nie wiem, naprawdę sam jestem zaskoczony.
Tato, to jednak będziesz startował?
O… o…czywiście.
Wiedziałem! To ja biegnę do dzieci! Ale fajnie!
Uf, no i poleciał. (do Lisicy) A więc dziś uczysz gimnastyki.
E tam, takie uczenie. Kiedyś to dzieciaki wprost garnęły się do sportu. W piłkę grały, skakały w gumę, rzucały szyszkami do celu. A dziś? Iii…
A dziś nie?
Takie garbate jakieś, nawet łapy mają dłuższe. I takie wytrzeszczone oczy. Wszystko je nudzi i męczy. A czemu? Przez gapienie się w ekran.
Lisica gwiżdże.
Moi mili, pora zacząć zawody. Jak wcześniej było ustalone dzisiejsze zmagania zaczną… dorośli! (słychać szmer niezadowolenia wśród dorosłych) Co my tu mamy, taak. Jako pierwszy punkt programu – kopanie nor na czas.
Lisica rozgląda się.
Zmiana programu, niestety pan Borsuk nie przyszedł. Nie ma też jego przeciwniczki, pani Fretki.
DZIECIAKI
Ooo!
Zatem od razu przechodzimy do następnego punktu programu – biegu na przełaj.
Do Lisicy kuśtyka pan Zając i coś jej szepce.
No tak, biegu też nie będzie. Pan Zając jest, sami widzicie… No i Sarenki w ogóle nie przyszły. Odpada też skok w dal i… wyścigi w ścinaniu drzew.
OOO!!!
Zatem zostało nam… zostało… Wspinanie na drzewa. Startują…
Do Lisicy podchodzi pani Wiewiórka i coś jej szepce. Tata Miś niepewnie staje pod drzewem.
Przykro mi, dzieciaki, ale… Same widzicie… Tylko pan Niedźwiecki się stawił. Wielkie brawa dla niego.
Coś takiego! To są zawody?
W takim razie zapraszam do mnie! Tu obok na moje zafody! Fy, fy, fy. Sfycięzca dostanie super-hiper ekran! A ja będę fundatorem! Fystarczą sprafne palce. Przed wszystkimi rozpościera się cała gama możlifości – borsuki mogą startofać w skoku w dal, niećfiedzie w ścinaniu drzew, a fff… fiefiórki, ha!, f rzucie kłodą!
Wiewióreczka chętnie podchodzi do jego kramu. Reszta dzieci jest zawiedziona.
ZAJĄCZEK
To nie będziemy nic robić naprawdę? Nawet biegać?
...
hrabinanesjia