Możliwe...niemożliwe
Wiara, to nie tyle uznanie istnienia kogoś/czegoś niewiarygodnie możliwego, co raczej zrobienie wielkiego kroku ku temu…*Patrząc na dziecko, trzeba wciąż sobie powtarzać: nigdy nic nie wiadomo… Obojętnie, czy zapowiada się świetnie, czy marnie. Kiedy w pewnej wiosce pojawił się mały Nomu, miano go za szczęśliwca, bo swoim uśmiechem i łagodnością zjednywał sobie wszystkich. Ale i szczęśliwcom nie zawsze się szczęści. Nomu bowiem, był tak niezręczny, że psuł wszystko, co wziął do rąk i nic mu nie wychodziło. Dlatego wciąż mu powtarzano: Nie rusz tego, zostaw, nie próbuj… Jesteś do tego za mały, nieporadny, niezdolny… By nie powiedzieć „za głupi”. Nie przestawano go lubić, ale tak jak się lubi gorszych i głupszych od siebie. Nomu rósł w coraz większym własnym i ogólnym przekonaniu, że się do niczego nie nadaje. Ukrywał jednak to, jak bardzo go to bolało, bo lękał się utracić sympatię ludzi z rodziny i wioski. Z tym większą nieśmiałością zerkał ku Inue, ślicznej dziewczynie, lubianej przez wszystkich, ale nie tak jak on. Jej bowiem wychodziło wszystko, czego się tknęła, nawet chłopięce sprawności. Przy niej Nomu czuł się beznadziejnym nieudacznikiem, więc nawet nie odzywał się do niej z lęku, że jej dźwięczny śmiech z niego dopełni jego rozpaczy. Była wczesna wiosna, kiedy rzeka wezbrała i Inue płynęła zgrabnie łodzią. W pewnej chwili łódź uderzyła mocno w zanurzony pień i zaczęła nabierać wody. Na brzegu było tylko kilka kobiet i dzieci, bo mężczyźni i chłopcy wypłynęli na połów. Inue wstała w łodzi, chcąc wyskoczyć z niej i dopłynąć do brzegu, ale straciła równowagę i przewracając się uderzyła głową w burtę, tracąc przytomność. Z brzegu zaczęto krzyczeć, bo łódź zanurzała się z nieruchomą Inue. Nie było komu jej ratować. Krzyk i płacz usłyszał Nomu. Ruszył ku rzece, ale on przecież nie umiał pływać… Biegł jednak szybko nie widząc nic, tylko łódź z dziewczyną. Dobiegł do wody i ku osłupieniu wszystkich, zaczął… iść po niej, jak po pomoście. Nie wiedział, co się dzieje, ale dopadł łodzi, wziął dziewczynę na ręce i ruszył z powrotem tak, jak przed chwilą… Położył ją na piasku i wtedy napotkał jej najczulszy uśmiech, jaki kiedykolwiek widział. Jedno z marzeń Inue o Nomu właśnie się spełniło, choć Nomu do śmierci nie wiedział, jakim cudem poszedł po wodzie. Pobrali się i ku zdumieniu wszystkich Nomu zaczął się uczyć pływania, żeglowania, połowu szybciej i lepiej od innych. Został nawet wybrany naczelnikiem wioski. Jednak ani Nomu, ani Inue, nigdy nie wątpili w to, co mogło ich zaskoczyć w każdym ich dziecku.*Cuda dzieją się wtedy, kiedy zapomina się o wszystkim niemożliwym i niewiarygodnym.
NELIKA