Humor 1.DOC

(148 KB) Pobierz

 

Niedo borse ksupowodu jetrudno scizczy taniem.

 

W aptece stoi niesmialy chlopak. Gdy wszyscy klienci wyszli, aptekarz pyta:

- Co, pierwsza randka?

- Gorzej - odpowiada chlopak. - Pierwsza goscina u mojej dziewczyny.

- Rozumiem - mówi aptekarz. - Masz tu prezerwatywe.

Chlopak sie rozochocil:

- Panie, daj pan dwie, jej mama tez podobno niezla laska.

Po goscinie dziewczyna robi chlopakowi wyrzuty:

- Gdybym ja wiedziala, ze ty taki niewychowany, caly wieczór nic nie powiedziales i patrzyles na podloge, nigdy bym ciebie nie zaprosila.

- A gdybym ja wiedzial, ze twój ojciec jest aptekarzem, to bym nigdy do was nie przyszedl!

 

 

 

Spotyka sie dwóch sasiadów. Jeden mówi do drugiego:

- Sluchaj stary, nie wiem co mam zrobic, mój kot sra mi na dywan.

- Jak to?

- No sra na dywan, potem jezdzi tylkiem po podlodze i rozsmarowuje to wszedzie, nie wiem juz co mam robic. Moze ty bys cos poradzil?

- Wiesz co, zwin dywan i oklej podloge papierem sciernym.

Spotykaja sie ponownie po dwóch tygodniach.

- No i jak? - pyta pomyslodawca.

- O czlowieku, rewelacja! Jak kocisko rozpedzilo sie w przedpokoju, to do lodówki juz tylko oczy dojechaly!

 

 

 

Lata 70. Pomiedzy ambasadami USA i ZSRR zorganizowano wymiane sekretarek. Po dwóch tygodniach amerykanska sekretarka pisze depesze do swoich:

- Moi drodzy, tu jest okropnie. Zero automatyzacji, ciagle robie czaj szefowi, a spódnice to dostalam taka dluga, ze ledwo chodze.

W tym samym czasie wedruje depesza do Rosji:

- Moi drodzy, tu jest okropnie. Wszedzie te komputery, swiatelka, guziki, nie mam co robic, nudze sie. A spódnice to mi dali taka krótka, ze mi chyba widac jajca i kalacha.

 

 

 

Pewnego razu niewidomy postanowil odwiedzic Teksas. Wsiada do samolotu teksanskich linii lotniczych i zapada sie w miekkim, duzym fotelu.

- Hej - mówi niewidomy - ale duzy fotel.

- W Teksasie wszystko jest wieksze, niz gdzie indziej - mówi siedzacy obok pasazer.

Kiedy niewidomy wyladowal w Teksasie, pierwsze kroki skierowal do baru. Dostal kufel, bada go dlonmi i mówi z podziwem:

- Ale duze kufle tu macie.

- W Teksasie wszystko jest wieksze niz gdzie indziej - mówi barman.

Po kilku piwach niewidomy pyta barmana, gdzie jest toaleta.

- Na drugim pietrze, trzecie drzwi po prawej - pada odpowiedz.

Niewidomy idzie, ale gubi droge i zamiast do toalety, wchodzi do sali z basenem. Potyka sie, wpada do wody i przerazony krzyczy:

- Nie splukiwac! Nie splukiwac!

 

 

 

Sytuacja dzieje sie w hotelu. Gosc chce zamówic dwie herbaty do pokoju 22.

- Tu ti tu rum tu tu.

Po czym otrzymuje odpowiedz:

- Tra la la la la.

 

 

 

- Dzien dobry, jestem Skobry.

- No i co z tego, ja jestem z Dziennika Telewizyjnego.

 

 

 

Jada samochodem: mechanik, elektryk i informatyk.

Samochód sie zepsul.

Mechanik: Trzeba sprawdzic silnik.

Elektryk: Nie, trzeba sprawdzic uklad elektryczny.

Informatyk: Nie! Trzeba wysiasc i wsiasc z powrotem!

 

 

 

Wyszlam za maz. Zaraz wracam.

 

 

 

- Slyszalem, ze Wiesiek Kowalski kupil sobie nowy samochód?

- Przeciez to nie jego!

- Skad wiesz?

- Wczoraj mi powiedzial, ze to Toyota Karola.

 

 

 

Idzie garbaty o pólnocy przez cmentarz. Nagle zza grobu wyskakuje upiór i mówi:

- Dawaj pieniadze!

- Nie mam.

- A co masz?

- Garba.

- To dawaj!

I zabral. A garbaty szczesliwie wrócil do domu i opowiedzial o wszystkim kumplowi - kulawemu. Kulawy chcial byc znowu zdrowy i poszedl w nocy na cmentarz. Historia sie powtórzyla. Wyskoczyl upiór i mówi:

- Masz garba?

- Nie.

- To masz!

 

 

 

Rozmowa w kolejce stojacej przed sklepem.

- Czy pan jest ostatni?

- Nie, sa gorsi ode mnie.

- Czy pan stoi na koncu?

- Nie, na nogach.

- Swinia!

- Bardzo mi przyjemnie, Kowalski jestem.

- Niech mnie pan w d*.*e pocaluje!

- Alez, prosze pani ja tu przyszedlem po cytryny, a nie po pieszczoty.

 

 

 

Byl sobie czlowiek dobry, madry, ale bardzo brzydki. Namówiony przez przyjaciól, poddal sie operacji plastycznej. Niestety, kiedy wychodzil ze szpitala, wpadl pod ciezarówke i zginal. Jego dusza powedrowala do nieba. Kiedy stanal przed obliczem Boga, zapytal z zalem:

- Dlaczego mi to zrobiles, Boze?

- Wybacz, synu, ja cie po prostu nie poznalem.

 

 

 

Pewien przewodnik w Górach Skalistych w USA mial bardzo zla slawe. Co zabieral jakas grupe turystów na wyprawe, zawsze ktos ginal. Ww koncu zainteresowala sie tym policja. W sledztwie wyszlo na jaw, ze zly przewodnik jest patologicznym morderca. Sad orzekl kare smierci. W dniu wykonania wyroku posadzono go na krzesle elektrycznym. Wlaczono prad, ale po dziesieciu minutach okazalo sie, ze delikwent wciaz zyje i z tajemniczym usmiechem stwierdza:

- Przeciez wszyscy wiedza, ze ja jestem po prostu zly przewodnik...

 

 

 

Motocyklista wybral sie na przejazdzke. Bylo zimno, wiec zalozyl marynarke tylem na przód. Jechal zbyt szybko i wpadl na drzewo. Wokól ofiary wypadku zebral sie tlumek wiesniaków. Po chwili do poszkodowanego przeciska sie lekarz pogotowia:

- Czy on zyje?

- Po wypadku jeszcze zyl, ale jak my mu glowe przekrecili na wlasciwe miejsce, umarl biedaczysko...

 

 

 

Idzie facet kolo smietnika, patrzy - a tu lezy baba. Podchodzi do lezacej baby, szturcha ja noga. Baba poruszyla sie. Facet oglada ja z kazdej strony, wreszcie mówi:

- E! Baba, powiedz aa!

- Aa.

Facet podszedl z drugiej strony i mówi:

- E! Baba, powiedz be!

- Be.

- Nic z tego tego nie rozumiem, ktos calkiem dobra babe wypierdolil na smietnik...

 

 

 

W czasie wojny Niemcy zlapali MacGyvera, wyslali Go do obozu, tam szybko zaprowadzono go do komory gazowej, zamknieto drzwi i puszczono smiertelna dawke gazu, czekaja, czekaja, wreszcie otwieraja drzwi, a tu wychodzi MacGyver i mówi:

- Gaz wam sie ulatnial, ale juz naprawilem.

 

 

 

Rok 1950, zjezdzaja sie uczestnicy Kongresu Pokoju we Wroclawiu. Jedna biuralistka do drugiej:

- Wiesz, wlasnie bylam na dworcu jak przyjechal Joliot-Curie. I wiesz, wzielam go za Picassa.

- Nie zartuj, tak przy wszystkich?!

 

 

 

Siedzi facet w samolocie i wymiotuje do torebki... Widzacy to pasazerowie wesolo komentuja sytuacje:

- Jeszcze, jeszcze!!!

Facetowi juz przelewa sie z woreczka, widzi to stewardessa i idzie po nastepna... Gdy wraca, widzi, ze facet ma pusta torebke, a wszyscy pasazerowie wymiotuja.

- Przelewalo sie, to upilem... - komentuje facet...

 

 

 

Nowak chce kupic kakao, ale widzi na pudelku napis "Cacao", wiec mówi:

- Poprosze pudelko cacao.

- Prosze pana, pisze sie "cacao", a mówi "kakao".

Nowak kupil, podziekowal, wyszedl i zobaczyl na wystawie cytryny. Pamietajac uwage ekspedientki, mówi:

- Poprosze kilogram kytryn.

- Nie mówi sie kytryny, tylko cytryny.

Nowak zaplacil, podziekowal i mówi do siebie:

- O cur*a, ale kyrk!

 

 

 

Ekipa naukowców z Ziemi dociera do odleglej planety zamieszkanej przez obca cywilizacje. Po kilku dniach pobytu Ziemianie postanowili zglebic tajemnice rozmnazania sie tubylców.

- To proste - odpowiada zapytana istota - chodzmy do kuchni, to wam pokaze.

Istota bierze butelke z biala ciecza, dolewa do niej zawartosc buteleczki z brazowa ciecza i przez dluzszy czas potrzasa.

- Za dziewiec miesiecy wyjmiemy z tej butelki nowa istote. A wy - zwraca sie do Ziemian - jak to robicie?

Po chwili zazenowania naukowiec wraz z laborantka demonstruja, jak to sie robi na Ziemi. Obca istota prawie peka ze smiechu.

- Z czego sie tak smiejesz? - pytaja Ziemianie.

- Bo u nas tak to sie robi kawe z mlekiem.

 

 

 

Jedzie Schwarzenegger w radzieckim autobusie i w pewnej chwili podchodzi konduktor:

- Hej, pan biliet!

Schwarzenegger napinajac mienie:

- Ja... Schwarzenegger!!

Konduktor nie daje za wygrana:

- Te... pan biliet!!

Schwarzenegger z rosnaca niecierpliwoscia:

- Ja Schwarzenegger!!!!!! @#$%

Konduktor jest jednak upierdliwy:

- Eee... biliet!!

Wtedy Arnoldzik bierze monete rublowa, wklada w kasownik... i jep z calej sily... Wyjmuje podziurkowana monete i podaje konduktorowi. A ten:

- Nu, bylo tak od razu... - i przedarl monete na pól...

 

 

 

Przychodzi ateista do sklepu z artykulami religijnymi i mówi:

- Przepraszam, ile kosztuje ten maly samolocik?

- To nie samolocik, to krzyzyk!

- Nic nie szkodzi... a ile kosztuje ten z pilotem?

 

 

 

W tramwaju jechal mieszkaniec czarnego ladu, siedzial, a byl tlok, na przystanku wsiadla taka srednio starsza kobiecina, stanela nad czarnoskórym i co chwila nerwowo spogladala w jego kierunku. W koncu nie wytrzymala i mówi do owego czlowieka:

- U nas w kraju ustepuje sie miejsca starszym kobietom, takim jak ja. Na to on odpowiada:

- A u nas w kraju takie stare baby sie zjada.

 

 

 

Do pewnej elektrowni przyjechala wycieczka mlodych nauczycielek. Gdy przechodzily obok transformatora, jedna z nich pyta:

- Dlaczego ten transformator tak buczy?

- Gdyby pani miala 50 okresów na sekunde tez by pani tak buczala!

 

 

 

Przyszedl facet do sklepu zoologicznego i prosi o osmiornice. Sprzedawca podaje mu zapakowana osmiornice i lyzeczke do herbaty. Mocno zdziwiony klient pyta, po co mu ta lyzeczka.

- Nalezy jej uzyc, jak sie osmiornica do czego przyssie.

Facet zabral osmiornice do domu. Przychodzi nastepnego dnia z pracy, a tu osmiornica nic - do niczego nie przyssana. To samo 2. i 3. dnia. 4. dnia facet przychodzi do domu, a tu osmiornica obejmuje wszystkimi osmioma konczynami krzeslo i nie zamierza sie odessac. Wzial wiec lyzeczke i próbuje... Najpierw jedna konczyne... Z trudem udaje mu sie odczepic, potem druga, trzecia, ale w miedzyczasie osmiornica znów przysysa sie pierwsza lapa. Mocno wkurzony gosc próbuje raz po raz, ale zawsze osmiornica jest szybsza. Zdenerwowany przychodzi do sklepu z reklamacja:

- Panie, ta lyzeczka do niczego sie nie nadaje! Zadam zwrotu pieniedzy!

A sprzedawca:

- Jak to? Niemozliwe! Niech pan przyniesie ja razem z krzeslem, to spróbujemy razem.

Nie przekonany facet przychodzi nastepnego dnia do sklepu z osmiornica przyssana do krzesla. Bierze lyzeczke i zaczyna odklejac konczyny, ale sprzedawca na to:

- Eee, nie tak! Niech mi pan poda ta lyzeczke!

Wzial lyzeczke i pac osmiornice w leb. A osmiornica (lapiac sie wszystkimi osmioma konczynami za glowe):

- Auc!! Moja glowa!!

 

 

 

Idzie sobie facet po imprezie do domu, ale strasznie chce mu sie kupe - nie wytrzymuje, przeskakuje przez pobliski plotek i robi to na co ma ochote. Gdy jest juz po wszystkim, odwraca sie by zobaczyc, jak mu poszlo. Zdziwiony patrzy - kupy nie ma. Dokladnie obmacuje cale miejsce - kupy nie ma. "Delirium czy co?" - pomyslal i poszedl do domu.

Nastepnego dnia, gdy przechodzil obok miejsca intrygujacego zdarzenia, nie wytrzymal, przeskoczyl przez plotek i zaczal szukac zaginionej kupy. Wtem z domu wychodzi wlasciciel:

- Panie! Co mi pan tu szuka?!

- A..., bo mi sie tu gdzies dlugopis zgubil.

- Z juz myslalem... Bo mi wczoraj jakis ch*.* na zólwia nasral.

 

 

 

Siedzi Janko muzykant na wzgórku nad Wisla i wzdycha:

- Echhh... Bach umarl.

Po chwili:

- Echhh... Beethoven nie zyje.

I jeszcze po chwili:

- Kurde i ja sie cos zle czuje.

 

 

 

Wchodzi facet z karabinem do autobusu i mówi:

- Gdzie jest Zenek?

Wszyscy pasazerowie wskazuja na jednego i mówia: - O... to ten.

Po czym dyskretnie odsuwaja sie od niego, a facet z karabinem mówi:

- Zenek, kryj sie! - i puszcza serie po pasazerach.

 

 

 

Z fabryki odkurzaczy w ZSRR odchodzi najstarsza pracownica. Dyrektor wyglasza mowe:

- Byla pani z nami najdluzej ze wszystkich. Byla pani najlepsza pracownica. Tak wiec w dowód uznania zaslug dla kraju, za zgoda KC KPZR otrzymuje pani dyplom "Zasluzony dla socjalizmu" oraz Order Przodownika Pracy.

- A czy nie moglabym w zamian dostac odkurzacza?

- Nie ma pani odkurzacza? Ani jednego pani nie wyniosla? Dobrze wiemy, wszyscy wynosza.

- A wynioslam, wynioslam. Kilkanascie ich bylo... Ale co w domu zlozylam, to zawsze byl Kalasznikow.

 

- Co sie pan tak pchasz na chama?!

- A bo to czlowiek wie, na kogo sie pcha...

 

 

 

Autokarem jedzie wycieczka z turystami. Wszyscy sluchaja radia. w pewnym momencie nadaja komunikat specjalny:

- Uwaga, uwaga. Na Ziemie przylecialo UFO. Cechami charakterystycznymi sa: maly rozmiar, zielony kolor. w razie kontaktu prosze poruszac sie powoli, i okazywac oznaki przyjazni.

Po jakims czasie autokar zatrzymuje sie na parkingu. Jeden z turystów oddalil sie na stosowna odleglosc, i zaczal lac. w pewnym momencie zauwaza cos malego i zielonego. Powolutku skonczyl, co robil, i powolutku mówi:

- Jj..ee..ss..tt..ee..mmmmmm ttturyyysta, iii sssssikaaaaammmm....

A to zielone:

- A ja jestem gajowy i sram!

 

 

 

W ZOO przed wybiegiem dla malp stoi szkolna wycieczka. w pewnym momencie dwie malpy zaczynaja sie dosc podejrzanie zachowywac. Dzieci za nic nie daja sie odciagnac od kraty, wiec zdesperowana i zarumieniona nauczycielka zwraca sie do przechodzacego dozorcy:

- Niech pan cos zrobi z tymi malpami, tu sa dzieci, moze by im tak dac kawalek biszkopta!?!

Na to dozorca:

- A pani za kawalek biszkopta by przestala?

 

 

 

W ZOO miejskim padl goryl. Rozpoczeto wiec starania o sprowadzenie nowego, ale poniewaz zajmuje to troche czasu, kierownictwo zamiescilo ogloszenie o pracy. Zglosil sie gosc, wiec mu wyjasniono, co ma robic. Chustal sie wiec w przebraniu goryla codziennie az razu pewnego przesadzil i przeleciawszy ogrodzenie wpadl do klatki z lwem.

Biega od kraty do kraty i drze sie:

- Lew, lew, ratunkuu!!!

Lew patrzy z przerazeniem i pewnej chwili nie wytrzymuje:

- Ty, cicho badz, bo nas obu z tej roboty wywala!

 

 

 

Na wyspie jest trzech rozbitków: dwudziestolatek, czterdziestolatek i siedemdziesieciolatek. Na sasiedniej wyspie byla naga dziewczyna. Dwudziestolatek rzuca sie w fale i krzyczy:

- Plynmy do niej!

Na to czterdziestolatek:

- Zbudujmy najpierw tratwe.

A siedemdziesieciolatek:

- Po co, stad tez dobrze widac.

 

 

 

Ida sobie dwie zakonnice ulica i spotykaja dwoch metali. Jedna do drugiej ze zgroza:

- Ojej, oni chyba w zyciu nie widzieli prysznica!

Zakonnice poszly, a metale miedzy soba:

- Ty, co to jest prysznic?

- Nie wiem, jestem niewierzacy.

 

 

 

Siedzi 2. facetów na rybach, nic nie bierze od dawna. Jeden, znudzony, idzie przygadac drugiemu, mysli sobie:

"Zapytam: biora? Jak mi odpowie: biora, to mu powiem ze buc ma szczescie, a jak mi powie: nie biora, to mu powiem, ze byle bucowi nie wezmie."

Podchodzi i pyta:

- Biora?

A koles:

- Zjezdzaj bucu!

 

 

 

Matka poucza córke:

- Dzis wieczorem, jak przyjda goscie, podaj tylko drinki, bez niczego.

- Alez mamo?! Moze wloze chociaz fartuszek????

 

 

 

Idzie Gówno i Dupa przez ciemny tunel.

Gówno: - Ale tu ciemno jak w dupie.

Dupa: - Nie martw sie, ja tez gówno widze.

 

 

 

Byl rok 1120, glebokie sredniowiecze. Pewnego pieknego, slonecznego poranka, za bramami grodu stanelo na przeciw siebie dwóch rycerzy na koniach. Jeden Zloty, drugi Srebrny. Zbroje ich lsnily w sloncu. Obaj mierzyli sie wzrokiem, ale zaden nie poruszal sie, ani nie drgnal. Zgromadzony tlum oczekiwal na walke, ale rycerze w napieciu tylko próbowali odgadnac slaba strone przeciwnika. Zrobilo sie poludnie, slonce grzalo okrutnie, ale oni dalej stali. Slonce zaszlo i pojawilo sie znowu nastepnego dnia. Okropny upal, ale rycerze dalej stali nieporuszeni. Wreszcie na trzeci dzien, slonce znów wstalo i zalalo ukropem polane, na której stali. W samo poludnie Srebrny podniósl przylbice, buchnela para i rzekl: - Zloty, ty ch*.*!

A na to Zloty, zlekniony:

- Dalizbóg, poznal mnie...

 

 

 

Dwóch kombatantów wspomina stare czasy:

- Wiesz, ja juz nie pamietam, czy walczylem w II armii w I wojnie swiatowej, czy w I armii w II wojnie swiatowej...

- U mnie to samo, nie pamietam czy dostalem kula miedzy lopatki, czy lopatka miedzy kule...

 

 

 

Poszla fama, ze w pewnym miasteczku jest cudowne zródelko, które leczy ulomnosci. i tak zebrali sie przy nim slepy, garbaty i sparalizowany na wózku. Slepy przemyl oczy i krzyknal:

- O rany, ludzie, ja widze!

Garbaty wykapal sie w zródelku i krzyknal:

- O rany, ludzie, nie mam garba!

Na to sparalizowany wjechal z wózkiem do wody i krzyknal:

- O rany, ludzie, mam nowe opony!

 

 

 

Spotykaja sie dwa baki w d*.*:

1: Musimy sie pozegnac, jutro wyjezdzam...

2: No to czesc!...

Nastepnego dnia wieczorem znowu sie spotykaja w tej samej d*.*...

2: No i co?... Miales wyjechac?...

1: Tak, ale nie zdazylem na tego stolca o trzynastej...

 

 

 

Jedzie gosc mercedesem i widzi na poboczu faceta grzebiacego w syrence. Pomyslal, ze i jego mogloby to spotkac i zatrzymal sie. Okazalo sie ze rozrusznik nie dziala.

- Wezme pana na hol, a jak silnik zapali to mi pan zamiga swiatlami - zaproponowal wlasciciel mera. Ruszyli i jada wolniutko. Nagle wyprzedza ich BMW. Gosc w mercedesie:

- Coooo?! Zadna beema mnie nie bedzie wyprzedzac!!!

I w gaz. Mijaja wóz policyjny, na radarze 200 km/h. Gliniarz do radia:

- Do wszystkich wozów! Ja snie!!! Mercedes i BMW pruja 200 na godzine!!!

- No i co w tym dziwnego??

- Za nimi pruje syrenka i jeszcze mruga swiatlami, zeby zjechali na bok!!!

 

 

 

Winnetou i Old Sutherhand zabladzili na pustyni. Zmeczony Old Sutherhand mówi do swego przyjaciela:

- Wystrzel, moze nas ktos uslyszy.

Winnetou wystrzelil, jednak nikt sie nie zjawil. Po chwili Old Sutherhand mówi znów:

- Wystrzel jeszcze raz. Moze teraz ktos uslyszy.

Winnetou znów wystrzelil. Czekaja dluzsza chwile i znów nikt sie nie pojawia.

- Wystrzel jeszcze raz!!

- Dobrze, ale to juz ostatnia strzala!

 

 

 

Przez prerie jada trzej kowboje. Nagle John pyta:

- Bill, ile jest dwa razy dwa?

- Cztery.

John wyciaga pistolet i zabija Billa. Trzeci kowboj pyta:

- Dlaczego go zabiles?

- Za duzo wiedzial.

 

 

 

Jadacego na wozku beznogiego spotyka mlody facet i pyta:

- Kupisz pan tenisowki?

- No cos pan nie widzisz ze nie mam nog?

Zasmuconego beznogiego spotyka znajomy i pyta:

- Dlaczego jestes taki przygnebiony?

- A jakis facet naigrywal sie ze mnie i proponowal tenisowki.

- Ja to bym takiego na twoim miejscu w dupe kopnal.

Jeszcze bardziej zasmucony beznogi spotyka nastepnego kumpla.

- Cos taki zasmucony?

- A wiesz jeden proponuje mi trampki drugi kaze kopac go w dupe... jak tu nie byc smutnym?

- Nie martw sie stary i strzel sobie kielonka... to cie postawi na nogi...

 

 

 

Do osiedlowego sklepu przychodzi facet i krzyczy:

...

Zgłoś jeśli naruszono regulamin