K. Wojcieszek Jaka formuła.pdf

(134 KB) Pobierz
PROMOCJA ZDROWIA
Program profilaktyczny nie jest abstrakcj¹,
lecz reakcj¹ na pewn¹ rzeczywistoæ i musi byæ
z ni¹ zgodny. Program powinien odpowiadaæ
przyjêt¹ w nim strategi¹ danej, dobrze rozpo-
znanej, sytuacji.
Najpowa¿niejsz¹ wad¹ tekstu Bogus³awa
Habrata jest w³anie niepotrzebne i nieuzasad-
nione przeciwstawianie sobie programów hu-
manistycznych i medycznych. Co stoi za
takim przeciwstawieniem? Có¿, chyba stary i
znany redukcjonizm, niepotrzebnie wprowa-
dzany w profilaktykê.
g³asza³ jako m³ody student marksistowskie ty-
rady, aby potem rozliczaæ siê z tego okresu g³ê-
bokimi tekstami na temat ewentualnego powrotu
do metafizyki. Na podstawie choæby tej jednej
biografii mo¿na sporz¹dziæ ca³kiem zgrabne stu-
dium przypadku do historii i socjologii nauki.
Niezale¿nie od przyczyn nie warto byæ re-
dukcjonist¹. Wiem o tym, gdy¿ by³em takim w
wieku lat... 13! I wyros³em, na szczêcie.
Redukcjonizm jest ostatnio czêsto spotyka-
ny. I zbiera ¿niwo pog³êbiania ignorancji. Przy-
k³adem takiego mylenia jest choæby ksi¹¿ka
Czy tylko biologowie maj¹ racjê?
Tekst Bogus³awa Habrata zaczyna siê stwier-
dzeniem, ¿e programy profilaktyczne w Polsce
tworzyli g³ównie humanici filozofowie, psy-
chologowie, socjologowie i antropolodzy. Nikt
dot¹d nie zrobi³ na ten temat badañ i zestawieñ,
ale co do jednej sprawy mogê mia³o dyskuto-
waæ. Otó¿ sam jestem autorem wielu programów
profilaktyki pierwszorzêdowej, a tak siê sk³ada,
¿e jestem... biologiem. Wymieñmy te programy:
Noe, cz. I i II, Przygotowanie do profilakty-
Jaka formu³a?
Krzysztof Wojcieszek
Decyzja redakcji o zamieszczeniu artyku³u Bogus³awa Habrata na temat programów redukcji szkód zdrowotnych
sk³oni³a mnie do chwycenia za pióro. Uwa¿am bowiem, ¿e tekst ten, sk¹din¹d ciekawy i wa¿ny, zawiera elementy, które
mog¹ wprowadziæ Czytelnika w b³¹d. Zatem, jeli wydaje mi siê, ¿e wiem o czym, co mo¿e przed takimi b³êdami
uchroniæ, to wypada na tekst zareagowaæ. I to od razu, na gor¹co wskazuj¹c, gdzie moim zdaniem, autor mija siê z
prawd¹, a gdzie ma zupe³n¹ s³usznoæ.
ki domowej, Sonda 21, Program dla sprze-
dawców, Debata, Korekta. Wspó³uczest-
niczy³em te¿ w pracy nad innymi programami.
Kiedy próbowa³em oszacowaæ zasiêg ilocio-
wy uczestników moich programów w ci¹gu
roku i wysz³o mi ponad 500 tysiêcy osób.
A jednoczenie jestem ca³kowicie i komplet-
nie biologiem. Owszem, mam i inne wykszta³-
cenie (jestem równie¿ filozofem) i dowiadcze-
nia praktyczne i badawcze wespó³ z humanista-
mi (psychologami, socjologami), nawet wspól-
ne ksi¹¿ki, ale... Ale jestem biologiem.
Wspominam o tym dlatego, ¿e Bogus³aw
Habrat próbowa³ brakami wiedzy biologicznej
wyt³umaczyæ niechêæ autorów programów pro-
filaktycznych do strategii redukcji szkód zdro-
wotnych. Mój przypadek zatem kwestionuje to
rozumowanie i powinien daæ do mylenia.
Co wiêcej, jestem autorem nie tylko pro-
gramów skierowanych na ca³kowit¹ abstynen-
cjê, ale te¿ programu takiego jak Korekta,
który ma w du¿ym stopniu charakter harm
reduction. Jako w moim umyle nie pogry-
z³y siê programy obu typów. A mo¿e jedne pi-
sa³em jako antropolog a drugie jako bio-
log? Nic z tych rzeczy. Ka¿dy odnajdzie w
nich mnie ca³ego, ale w odpowiedniej sytuacji.
To jest to s³owo: odpowiednia sytuacja.
Co to takiego redukcjonizm? Jest to aspek-
towe, a wiêc cz¹stkowe rozumienie cz³owie-
ka. Specjalici zafascynowani jednym wymia-
rem ludzkiego ¿ycia, np. tym, do którego do-
stêp daje nam biologia czy nauki medyczne,
s¹dz¹, ¿e przy pomocy ich spojrzenia ukszta³-
towanego tylko jednym typem pytañ nauko-
wych, da siê adekwatnie wyjaniæ ludzkie pro-
blemy. Czasami redukcjonizm jest wynikiem
fascynacji jakimi odkryciami, a czasami wy-
nikiem naiwnoci czy ignorancji w sprawach
dorobku innych dziedzin wiedzy. Od wieku
XVIII redukcjonizm biologiczny jest stosun-
kowo czêsty. Rozumienie cz³owieka jako ma-
szyny, zwierzêcia czy komputera jest modne
w niektórych krêgach. Zauwa¿my, ¿e mo¿na
zostaæ doæ sprawnym biologiem czy chemi-
kiem bez dostêpu do wa¿nych tradycji kultu-
rowych. Paradoksalnie mo¿e siê to te¿ zdarzyæ
przedstawicielom nauk humanistycznych.
Mo¿na byæ sprawnym socjologiem badaj¹cym
rynek bez znajomoci platoñskich dialogów. Po
prostu tego siê nie uczy, niestety!
To, czego i jak siê ucz¹ studenci, jest zale¿-
ne nie tylko od bezstronnych wyników badañ,
ale od opcji politycznych, rozmaitych zawiro-
wañ. Spójrzmy pod tym k¹tem na karierê s³aw-
nego Leszka Ko³akowskiego. Tu¿ po wojnie wy-
Bakera Wojny plemników zawieraj¹ca uczo-
ny rozdzia³ na temat wy¿szoci ewolucyjnej
gwa³tu zbiorowego nad indywidualnym (gdy¿
przy zbiorowym dochodzi do lepszej loterii
genów, co zwiêksza szanse na sukces reproduk-
cyjny gwa³c¹cych osobników). W zetkniêciu z
tak¹ m¹droci¹ ubolewam nad uporczywo-
ci¹ niektórych doktryn. Redukcjonist¹ by³ imæ
Galton, ziêæ Darwina, twórca eugeniki, solid-
nie skompromitowanej osi¹gniêciami Trze-
ciej Rzeszy. Niestety, ksi¹¿ka Bakera nie siêga
dalej ni¿ te dawno znane na gruncie anglosa-
skim idee. Nie warto byæ redukcjonist¹!
Co ze skutecznoci¹ profilaktyki?
Porzucaj¹c tê dygresjê kulturow¹ zwracam siê
ponownie do tekstu Bogus³awa Habrata. Znaj-
dujê tam przekonanie, ¿e programy profilaktycz-
ne pisane zza biurka... wielokrotnie zakoñczy³y
siê fiaskiem. U¿ycie s³owa wielokrotnie su-
geruje Czytelnikowi, ¿e zawsze. Za programy
redukcji szkód zawsze osi¹gaj¹ swój cel.
Otó¿ nie jest to prawda. Najpierw dlatego, ¿e
w dziedzinie tzw. pierwszorzêdowej profilaktyki
rozgrywa siê co bardzo wa¿nego w tle, co decy-
duje o tym, ¿e wiêkszoæ sytuacji trudnych i wy-
zwañ profilaktycznych koñczy siê szczêliwie.
18
Remedium KWIECIEÑ 2002
970387496.008.png
PROMOCJA ZDROWIA
Jest to jakby naturalna profilaktyka zawarta w dzia-
³aniu tzw. czynników chroni¹cych. Sprawiaj¹ one,
¿e znaczna czêæ ludzi omija wiêkszoæ problemów,
w tym i problemów z substancjami psychoaktyw-
nymi. W spo³eczeñstwie polskim oznacza to, ¿e
tzw. grupa ryzyka ogranicza siê do zdecydowanej
mniejszoci ludzi. Po prostu czynniki chroni¹ce bio-
r¹ górê, spo³ecznoæ trwa i rozwija siê. Jest to wy-
nik sta³ej, naturalnej profilaktyki.
Zatem programy profilaktyki pierwszorzêdo-
wej staraj¹ siê w rzeczywistoci dorzuciæ co wiê-
cej i lepiej do tego, co ju¿ dokonuje siê samo. To
w³anie sprawia, ¿e tak trudno by³o dopracowaæ
siê formu³y programów skutecznych, czyli w spo-
sób uchwytny badawczo osi¹gaj¹cych wyniki w
postaci zmiany zachowañ. Po wielu próbach (czê-
sto, rzeczywicie intuicyjnych i nieudanych) uda³o
siê wypracowaæ spójn¹ teoriê oddzia³ywañ pro-
filaktycznych i udowodniæ empirycznie skutecz-
noæ tych oddzia³ywañ. Dzi ju¿ wiemy, jaki musi
byæ program choæby wzmacniaj¹cy abstynen-
cjê m³odych ludzi. Inna sprawa, ¿e warunki te s¹
doæ wyrubowane. Okaza³o siê, ¿e dobra profi-
laktyka nie jest ³atwa, zreszt¹ jak ka¿de usi³owa-
nie osi¹gniêcia jakiego wiêkszego dobra, ni¿ ak-
tualnie dostêpne w sposób naturalny. Profilakty-
cy nie dzia³aj¹ w pró¿ni, ale poruszaj¹ siê na polu
wielu naturalnych si³. To, ¿e cokolwiek osi¹gaj¹,
ju¿ samo w sobie jest osobliwym sukcesem. Wo-
bec tak potê¿nych czynników, jak choæby ekono-
miczne czy polityczne. Niezauwa¿anie tej sytu-
acji, to w³anie uproszczenie, o które mam pre-
tensje do autora omawianego artyku³u.
Jak daleko mo¿e siêgaæ wp³yw profilaktyki
dobrze pomylanej, widaæ z pracy Szymona Grze-
laka. Wyniki ewaluacji programu PION, które
prezentowa³ na konferencji w grudniu 2000 roku,
powinny, na dobr¹ sprawê, wstrz¹sn¹æ s³uchacza-
mi. Otó¿ dowodzi³, ¿e w wyniku pracy w progra-
mie wiêcej nastolatków porzuca³o wspó³¿ycie
seksualne, ni¿ je podejmowa³o! Powtórzmy jesz-
cze raz: m³odzi ludzie z przekonaniem porzucali
podjête ju¿ wspó³¿ycie seksualne! Wyniki te s¹
tak mocne i niewiarygodne, ¿e s¹ pomijane w
analizach. A przecie¿ zosta³y uzyskane dobrymi
metodami badawczymi w krêgu osób znaj¹cych
siê bardzo dobrze na metodologii takich badañ,
wrêcz pionierów pozytywistycznie zorientowa-
nej ewaluacji w Polsce. Na konferencji nikt nie
kwestionowa³ metodologii, w duchu myl¹c so-
bie: To przecie¿ niemo¿liwe!
Sceptycyzm wobec takich wyników ujawni³a
jeszcze ostatnio dziennikarka Gazety Szkolnej,
która s³ucha³a wyk³adu Szymona na konferencji
organizowanej przez CMPPP. Wyranie i ironicz-
nie podda³a w w¹tpliwoæ wyniki badacza... sama
nie bêd¹c badaczem. I tak górê bior¹ przekona-
nia, widzimisiê, opinie i mniemania. Akurat znam
program PION, gdy¿ da³em siê w nim prze-
szkoliæ. Szkolenie by³o solidne, wymagania szko-
l¹cych doæ znaczne, egzamin powa¿ny. W opar-
ciu o ten wgl¹d by³em pewien, ¿e tak dobry pro-
gram MUSI dzia³aæ. Dlaczego zatem taki scepty-
cyzm? Przez jaki pryzmat przepuszczaj¹ swoje
myli na ten temat autorzy sceptycznych opinii?
Czy przez pryzmat w³asnych, nieudanych do-
wiadczeñ (¯ycie ciê nauczy!)? Mo¿e...
A swoj¹ drog¹ jak mocna musi byæ profi-
laktyka, aby osi¹gaæ tak wspania³e, spektaku-
larne sukcesy w tak trudnej z natury dziedzi-
nie! Po prostu profilaktyka zaczyna byæ doj-
rza³a i rozumie, dlaczego jej co nie wychodzi,
jak i dlaczego co siê udaje.
W odniesieniu do programów polskich trzeba
jeszcze pamiêtaæ, ¿e startowalimy ze znacznym
opónieniem. Na przyk³ad ewaluacje programów to
w USA lata trzydzieste minionego stulecia! U nas
za lata... 90. Musia³a byæ jaka cena rozmaitych
dowiadczeñ z tytu³u tego opónienia, choæ s¹dzê,
¿e i tak radzimy sobie nadspodziewanie dobrze.
Wiedza profilaktyczna ma tê zaletê, ¿e strze-
¿e przed b³êdami w sztuce. Mo¿liwoæ takiego
b³êdu ukazuje siê na horyzoncie ewentualnego
stosowania programów harm
reduction w warunkach po-
wszechnych. Powoduje to sytu-
acjê doæ ryzykown¹ z punktu
widzenia interesów tych m³o-
dych ludzi, którzy jeszcze nie s¹
w grupie ryzyka. Otó¿ ostatnio
odkryto wielkie znaczenie tzw.
b³êdnych przekonañ normatyw-
nych dla podejmowania przez lu-
dzi zachowañ ryzykownych. Je-
¿eli w danym rodowisku panu-
je opinia oparta na widocznych
przejawach danych zachowañ, ¿e
s¹ one powszechne czy te¿ ak-
ceptowane, to takie przekonanie
wzmacnia tendencjê do podej-
mowania danych zachowañ. S¹-
dzê, ¿e prowadzenie programów
nastawionych na redukcjê szkód
zdrowotnych w niew³aciwym
miejscu i czasie, powodowa³oby
netto wiêcej szkód ni¿ korzyci.
S¹ nawet pierwsze badania ilo-
ciowe na ten temat, brytyjskie.
Nie widzê nic z³ego w progra-
mach harm reduction, dopóki
pozostaj¹ na terenie w³aciwym dla siebie, tam, gdzie
te szkody s¹ bardzo prawdopodobne. Nie trzeba bu-
dowaæ pozycji tego typu metod w oparciu o dyskre-
dytowanie profilaktyki opieraj¹cej siê na innych stra-
tegiach i skierowanej do populacji poza grup¹ ryzy-
ka. Ta droga prowadzi donik¹d. Wystarczy skupiæ
siê na rzeczywistych potrzebach i mo¿liwociach
ró¿nych dzia³añ profilaktycznych. To, co ró¿ne, nie
musi byæ przecie¿ sprzeczne.
Podsumowanie
Czy w takim razie odradzam programy typu
harm reduction? Nic podobnego. W stosun-
ku do nich zachowujê pe³n¹ ¿yczliwoæ i re-
alizm. Jestemy zobowi¹zani chroniæ ludzkie
¿ycie i zdrowie, na ró¿nych poziomach i w roz-
maity sposób. Inne podejcie zbyt przypomina
mi dyskusjê o wy¿szoci barów mlecznych nad
restauracjami (lub odwrotnie).
Zatem cieszê siê z artyku³u Bogus³awa Ha-
brata. Jest wa¿ny i potrzebny (mimo uproszczeñ).
A jeszcze bardziej cieszê siê, ¿e Czytelnik móg³
go przeczytaæ wraz z moim komentarzem. q
Autor jest doktorem filozofii, biologiem,
twórc¹ programów profilaktycznych i szkole-
niowych, specjalist¹ ds. uzale¿nieñ.
19
KWIECIEÑ 2002 Remedium
970387496.009.png 970387496.010.png 970387496.011.png 970387496.001.png 970387496.002.png 970387496.003.png 970387496.004.png 970387496.005.png 970387496.006.png 970387496.007.png
Zgłoś jeśli naruszono regulamin